• Moim zdaniem, PRAWO powinno przede wszystkim bronić dobrobytu obywateli i interesów narodu (zgodnie z wyobrażeniem sprawiedliwości w danym kraju), szanując prawa człowieka. Jeżeli ten dobrobyt jest zagrożony może nastąpić czasowe ograniczenie swobód obywatelskich, specjalne środki i ustawy. 

    Takim zagrożeniem są terroryści wśród fali emigrantów i dlatego są specjalne uprawnienia stanu wyjątkowego. 

    Australia była zalewana falami nielegalnych imigrantów (Australia cały czas przyjmuje emigrantów normalnymi kanałami). Rząd Abbotta wygrał elekcję bo potrafił falę zatrzymać. 

    Poprawność polityczna może doprowadzić kraj do ruiny. A nawet do rozpadu EU.  Problem jest jednak z wszelkimi specjalnymi ustawami prawnymi, ktore w ramach szeroko rozumianej "wojny z terrorem" ow terror maja zwalczac i jednoczesnie chronic obywateli. Niestety ich stosowanie jest bardzo eleastczne, mowiac oglednie, i w zastosowaniu wychodzi poza oryginalny cel zwalczania terroru. Zapewne Pan jak i ja uwazamy sie za przstrzegajacych prawa obywateli. Jednak ani Pan ani ja nie mamy gwarancji, ze ktoregos dnia nie staniemy sie obiektem dzialania takich praw. I jak Pan zauwaza, w wyniku "czasowego" ograniczenia swobod obywatelskich nie bedziemy mogli wykazac swojej niewinnosci. To nie jest teoria, gdyz przykladow tego typu jest na tyle wiele, ze sa one raczej regula niz wyjatkiem. 1. Walka z terroryzmem poprzez ograniczanie praw obywateli i wprowadzanie stanu wyjątkowego jest właśnie tym, czego chcą terroryści, czyli de facto likwidacją demokracji, a raczej jej pozorów i resztek. Obserwujemy to od wielu lat w takich państwach jaki USA i UK, a ostatnio także w Australii czy Francji. 

    2. Pan Abbott od 15 września nie jest już premierem federalnym Związku Australijskiego. Zastąpił go kto inny (nie Pan Costello, a Pan Turnbull), a więc gdyby Australia była demokracją, to powinny się w niej teraz odbyć wybory, jako że w poprzednich to Australijczycy głosowali przecież na Pana Abbotta a nie na Pana Turnbulla. Przypominam tu, że wybory do parlamentu w Australii są de facto wyborami premiera rządu federalnego, gdyż to właśnie przywódcy dwóch największych tamtejszych partii: Liberal i Labor są de facto tymi, na których się w Australii głosuje, a nie na mało komu znanych lokalnych kandydatów do obu izb parlamentu. 

    3. Poza tym, to Pan Abbott wcale nie powstrzymał fali nielegalnej imigracji do Australii, a wręcz przeciwnie: doprowadził on do szeregu afer korupcyjnych na tym tle, co było zresztą jednym z powodów jego wyrzucenia ze stanowiska premiera federalnego i zastąpienia go bardziej pragmatycznym panem chwilówki ratalne Turnbullem. 

    4. To mnie się tu atakuje ad personam, na co uprzejmie zwracam Ci uwagę. Otóż to – w warunkach stanu wyjątkowego (czytaj wojennego) obowiązującego dziś de facto w Australii, to nikt nie ma gwarancji, że któregoś dnia nie stanie się on obiektem działania praw tego stanu wyjątkowego czyli wojennego. Co więcej, w wyniku takiego „czasowego” ograniczenia swobód obywatelskich nie będzie możliwe wykazanie swojej niewinności. I zgoda - to nie jest teoria, gdyż przykładów tego typu jest dziś już na tyle wiele, że są one obecnie raczej regułą niż wyjątkiem. 

    Przypominam też, że w sanacyjnej II Rzeczypospolitej, stawianej nam dziś za przykład, to do obozu koncentracyjnego w Berezie czy też do więzień trafiali na podstawie ustaw obwiązującego tam de facto stanu wyjątkowego nie tylko komuniści czy też skrajni nacjonaliści ukraińscy, ale także tacy konserwatywni politycy czy publicyści jak n.p. Witos, Korfanty czy też Cat-Mackiewicz. Przypominajmy więc zwolennikom rządów silnej ręki i permanentnego stanu wyjątkowego, że oni też mogą zostać pozbawieni obywatelstwa czy też wolności drogą w 100% arbitralną czyli administracyjną, bez możliwości odwołania się od tej decyzji, która przecież nie musi być przez władze uzasadniona – wystarczy tu samo podejrzenie, spowodowane n.p. czyimś złośliwym donosem


    votre commentaire
  • Jak się okazuje, to nie działania dyplomatyczne, zabiegi armii urzędników MSZ, kontakty z administracją amerykańską, liczne starania na forum międzynarodowym w tym w kuluarach i na oficjałkach w NATO oraz inne zabiegi administracji rządowej polskiej, starania, które musiały być długofalowe i musiały trwać od dłuższego czasu (niezależnie od tego co Sikorski pieprzył na promilach w jakimś lokalu z wyszynkiem) złożyły się na dobry wynik wizyty, tylko inny czynnik, który zdominował decyzyjnie Obamę jeśli chodzi o Polskę – to były piękne oczy Andrzeja Dudy. Co jest czynnością zbliżoną do wyłuskiwania polskiej racji stanu i polityki prowadzonej przez Platformę z łuski PiS, z ich miauczenia i obrażania się na świat zachodni i wschodni, oraz południowy w ostatnich tygodniach “zdrady” (wg. kandydatki Szydło na premiera), oraz innych obstrukcji na potrzeby krajowego wyborcy ratalne chwilówki.

    Poprzedzenie wizyty nad Wschodnią Rzeką (ONZ) wizytą na Żoliborzu (Kaczyński) musiało się odbyć, ale czy po raz ostatni? Wątpić można. Zatem obok pradawnej nauki kremlinologii rodzi się nowa – dudologia, czyli o szansach uniezależnienia prezydenta od prezesa, czyli od ojca chrzestnego. Zależność brata bliźniaka od prezesa skończyła się tragicznie.

    Jeśli chodzi o bazy NATO w Polsce, które niedawno odradzał były jego szef Solana, stają się bardziej symboliczne. Bardziej liczyć się będzie poziom wydatków oboronnych w krajach NATO, w USA i w Europie, oraz organizacja szybkiego reagowania. Potencjał Rosji będzie się zbliżał do paradygmatu z czasów ZSRR – ile jeszcze grażdanie jesteście w stanie znieść? Tworzenie baz NATO jako takich staje się bezproduktywne. Są inne potrzeby i inne wydatki.

    PiSowska propaganda wciska ludziom opowieści i sugestie w rodzaju – Obama interesował się żywo kampanią wyborczą Dudy, wsłuchiwał się w jego postulaty, np. o niesprawiedliwej Polsce, o emerytach i progach podatkowych, postulaty bądź co bądź pryncypialne i nowatorskie, ważące więcej niż piski Putina, czy Merkel, czy jakiegoś tam Hollande’a. W ten sposób Duda już na etapie kampanii i przez kampanię zasłużył sobie na miejsce przy prezydencie USA.

    Ci Amerykanie, to pewnie buszują po sieci, wyszukują najciekawsze kawałki z różnych kampanii wyborczych, sporządzają codzienne raporty dla prezydenta , a ten je uważnie analizuje, naradza się ze swoim sztabem i w końcu jeeest. Bingooo! Duda jesteś najlepszy! Siadaj przy mnie.


    votre commentaire
  • próbowałem doszukać się logiki w tym wstępie:

    “jest coś w hipokryzji w tym, że reprezentując konkretną kulturę i przyjmując wartości osiągnięte przez cywilizację, z którą się utożsamiamy, deklarujemy przy tym równość wszystkich kultur i uznajemy, że nie można wartościować cywilizacji mówiąc, że jedna jest lepsza od drugiej”

    ale wyjaśniłeś, że chodzi o polską hipokryzję, i wszystko jasne.

    Bo jak tak zacząłeś o kulturze i cywilizacji, to się jednak spodziewałem szerszego, mniej zaściankowego spojrzenia. Praktyki kolonialne, militaryzacja Bliskiego Wschodu (bojownicy Państwa Islamskiego walczą przecież “bronią”, jaką USA wyposażyła Irak, jak i islamskich rebeliantów w Syrii) i destabilizacja kolejnych państw rejonu przez Zachód (głównie przez Stany Zjednoczone) doprowadziła do sytuacji, w której rośnie siła skrajnie agresywnych islamistów, usiłujących opanować coraz to większe obszary świata arabskiego. I to właśnie – rozgrywanie własnych partykularnych interesów w rejonie, post-kolonialna arogancja, polityka mająca za nic kulturę arabską i zupełnie nielicząca się z realiami tamtego świata i mentalnością jego mieszkańców, a tym samym poddająca tych ludzi permanentnemu upokorzeniu – to właśnie, a nie pełne agresji i szowinizmu wersety z Koranu, są przyczyną zbrodni ludobójstwa popełnianych obecnie z niewyobrażalnym okrucieństwem przez dżihadystów w północnym Iraku.

    Czy amerykańskie drony zabijające przypadkowych ludzi są bardziej humanitarne, niż muzułmańskie noże podcinające gardła chrześcijan i jazydów? Zło jakie wyrządzają jest dokładnie to samo – jedno i drugie jest zbrodnią, tylko nasze plemienne przywiązanie do zachodniej cywilizacji – i benefity, jakie czerpiemy mieszkając na Zachodzie – powoduje, iż łudzimy się, że postępujemy bardziej “humanitarnie”, że jesteśmy bardziej “cywilizowani” i w końcu – a jakże! – “lepsi” od muzułmanów.

    A wystarczy tylko spojrzeć przez moment z perspektywy, z jakiej widzi hipokryzję i arogancję Zachodu świat arabski, by zrozumieć, dlaczego wśród muzułmanów tyle nienawiści do Zachodu i dlaczego niektórzy z nich zdecydowani są walczyć z “niewiernymi” z największą desperacją i stosując wszelkie dostępne im środki – w tym te nieludzie, barbarzyńskie, zbrodnicze…


    votre commentaire
  • W obecnej sytuacji należy wstrzymać się z wyjazdami do praktyczne wszystkich państw arabskich, z Emiratami włącznie. Jak to zauważył Herstoryk, jeśli Zachód bombarduje czy też najeżdża miejsca zamieszkane przez ludzi mówiących podobnym językiem do Tunezyjczyków czy też Egipcjan, a więc ludzi wyznających tą samą wiarę, mających podobną kulturę, i wreszcie świadomość wspólnego złotego wieku, to nic dziwnego, że Tunezyjczycy i Egipcjanie nienawidzą przybyszów z owego Zachodu, a niektórzy z nich swą nienawiść okazując przez strzelanie do przybyszów z owego Zachodu. A tymczasem tzw. Państwo Islamskie atakuje na Synaju, ale znów Arabów. Niech mi więc nikt nie próbuje wmówić, że to „Państwo Islamskie” nie jest utworzone, finansowane i kierowane przez Zachód w interesie wiadomego państwa na Bliskim Wschodzie. Poza tym, to widok uzbrojonych patroli antyterrorystycznych na promenadzie w Agadirze odstraszył mnie od jakichkolwiek następnych wizyt w Maroku, jako że ja, w odróżnieniu od 99% piszących na tym blogu, spędziłem dobre kilka lat w wojsku, a więc dobrze wiem, że „człowiek strzela a Pan Bóg kule nosi”, a więc co z tego, że w Maroku czy tez innym Egipcie turystów chronią uzbrojeni po zęby policjanci i żołnierze, skoro na ogół są oni marnie wyszkoleni, a więc jak zaczną strzelać, to zastrzelą albo zranią więcej turystów niż terrorystów. Zgoda, że najwięcej ludzi umiera w łózkach szpitalnych, ale tylko dla tego, że im się jest starszym, tym większe istnieje prawdopodobieństwo znalezienia się w szpitalu, a więc także i śmierci nas szpitalnym łóżku. Poza tym, to ryzyko śmierci bądź zranienia w Egipcie czy Tunezji jest dziś znacznie większe niż ryzyko śmierci bądź zranienia w Polsce, nie ważne czy to w samochodzie czy też w innym miejscu.


    votre commentaire
  • To próba skrótowej rekonstrukcji myślenia kogoś, kto na upokarzaniu innych buduje swoje poczucie bycia kimś lepszym. Pewnie to banał psychologiczny, że są ludzie, którzy rosną tylko wtedy, gdy inni maleją, są tym bardziej kimś, im bardziej inni są nikim. Poniżanie jest najprostszym sposobem utwierdzenia się w przekonaniu, że ma się władzę. Z dostępnych mi danych naukowych oraz lektury tekstów publicystycznych wnioskuję, iż tego poniżania jest w Polsce sporo, pożyczka pewnie dużo więcej niż gdzie indziej. Warto zapytać: dlaczego. Nie wiem, jak jest w korporacjach, nigdy w nich nie pracowałem. Znam jednak publikacje na temat tzw. folwarcznych stosunków pracy w polskich przedsiębiorstwach (m.in. profesora Janusza Hryniewicza), upokarzania biedniejszych uczniów w szkołach, pożyczki Radom  a kiedyś obserwowałem też festiwal upokarzania w niektórych polskich programach typu talent show. Wszystko to wskazuje, że ukształtowała się u nas specyficzna "kultura upokarzania"."jak Wielka Brytania. Zapominamy jednak o tym, że Brytyjczycy czerpali bogactwa z swoich kolonii"

     

    No patrzcie, a angole twierdza że dopłacali do ich utrzymania

    W moim przekonaniu związana ona jest z jednej strony z naszą niedobrą tradycją (stosunek szlachty do chłopów), a z drugiej z typem kapitalizmu, jaki się ukształtował w Polsce. Jego elementem jest faktyczna pożyczka dominacja paskudnej ideologii socjaldarwinizmu, a zatem przekonania, że życie jest bezwzględna walką o przetrwanie. A silniejsi - przede wszystkim ekonomicznie - mają prawo, aby żywić pogardę dla słabszych, wszak ci ostatni sami są sobie winni.


    votre commentaire


    Suivre le flux RSS des articles de cette rubrique
    Suivre le flux RSS des commentaires de cette rubrique