• Nie rozumiem. Masz jakies kompleksy? Opisuje (jak dla mnie ciekawe) zjawisko socjologiczne gwaltownie bogacacego sie spoleczenstwa i bledow przez niego popelnianych. rozlewanie się miast to normalny proces, tak rosną miasta. Robienie z tego "zjawiska" czy nieomal tragedii jest sztuczne i niestety często służy do antagonizowania miastowych vs "wieśniacy". Wystarczy poczytać forum pod tymi kolejnymi artykułami z ostatnich kilku dni. Są tacy np. którzy innym przypisują przy tej okazji jakieś kompleksy. Dziwni ludzie. Poczytałem kiedyś historię niejakiego Cyryla Ratajskiego i to co zrobił z gminami w okolicy Poznania albo jak powstała dzielnica Sołacz (obecnie bardzo prestiżowa i droga) i jak znalazła się w granicach miasta. Polecam, otwiera oczy na bzdurę jaką prowadzi z niezrozumiałego powodu W wiekszosci krajow zachodnioeropejskich juz dawno zauwazono, ze ten proces ma same wady. I wprowadzono rygorystyczne planowanie przestrzenne. "Odrolnienie" gruntu jest niezwykle trudne. "Kompleksy" odnosily sie do warszawocentryzmu. Ja mieszkam ok 25 km pod Warszawą. Mam dom, ogród i las nieopodal. Mam też mieszkanie w Warszawie, w której mieszkałam ponad 30 lat. Na dzień dzisiejszy bardzo dobrze mieszka mi się pod miastem. Wolniejszy rytm życia, przyroda, piękny wuko Warszawa ogród, duży dom, bardzo fajni ludzie dookoła. Jednak nie muszę dojeżdżać codziennie. Mam taką pracę, że w Warszawie bywam raz w tygodniu. Gdybym miała dojeżdżać codziennie pewnie nie zdecydowałabym się na przeprowadzkę. Są plusy i minusy życia pod miastem. Minusem jest na pewno to, że rzadziej chodzę do kina czy na koncerty, wystawy, plusem, że nie muszę już tak pędzić - Warszawa jednak generuje stres i pośpiech. Poza korkami jestem w centrum w 25 min. Jak są korki jadę ok. 1,15 - 1,30. W Warszawie nie trzeba mieszkać poza miastem, żeby przeżywać takie dramaty - np. kredyt we franku na dom na Tarchominie, robota np. w Ursusie, a szkoła nie po drodze, bo np. musi być muzyczna. A połowa stojących w korkach ma diesle, co nikomu zdrowia nie poprawia. Teorie o antagonizowaniu miasta ze wsia uwazam za bzdurna.Ogromna czesc polskiego spoleczenstwa zyje w malych miastach. A gdzie jest im mentalnie blizej? biedni ci mieszkańcy warszawskich przedmieść, ale takie same problemy mają mieszkańcy okolic Bombaju albo Kalkuty, może warto zapożyczyć tamtejsze rozwiązania, które chociaż trochę pomogą mieszkańcom Konstancina albo Łomianek otóż pracującym w centrom mieszkońcom indyjskich przedmieść dowożone są z domu domowe smaczne obiady w menażkach, dostawcy menażek oznaczają je kolorowymi kodami i jedyne w swoim rodzaju domowe curry przygotowane przez kochająca zonę trafia do wlaściwego odbiorcy u nas można by tak dowozić mordorowcom ulubione przez nich gołąbki, krupnik albo schabowe z kapustką, z kompotem oczywiście Gdzie tu warszawocentryzm, skoro rozlewanie sie miast dotyczy nie tylko Warszawy. Natomiast glownie tu pojawiaja sie te problemy (chociaz proponuje przejsc do ostatniej historii - Kielce, czyli raczej male miasto - 200 tys.).

  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :